Sport zawsze niósł ze sobą emocje. Kibice świętują, krytykują, analizują, a czasem się złoszczą. Ale w kobiecym tenisie, zwłaszcza w ostatnich latach, granica między emocjonalną reakcją a przemocą cyfrową została przekroczona w sposób, którego nie da się już zbyć jako “część gry”.
Po przegranym meczu tenisistka może otworzyć telefon i zamiast sportowej krytyki znaleźć groźby śmierci, groźby gwałtu, rasistowskie obelgi albo wiadomości życzące krzywdy jej rodzinie. Często nie są to pojedyncze komentarze. Potrafią przychodzić falami – dziesiątki, setki, czasem tysiące wiadomości.
Znaczna część tej przemocy pochodzi od osób, które straciły pieniądze, obstawiając zakłady na dany mecz.
Ten problem nie dotyczy wyłącznie największych gwiazd. Dotyka też młodszych i niżej sklasyfikowanych zawodniczek rywalizujących w cyklach WTA i ITF – sportowców, którzy często nie mają dużych zespołów PR, agentów ani dedykowanego wsparcia w mediach społecznościowych. Wiele z nich samodzielnie prowadzi swoje konta i samodzielnie czyta kierowane do nich wiadomości.
Dlatego o tym problemie trzeba mówić otwarcie.
To nie jest “tylko kilka złych komentarzy”
W 2025 roku WTA i ITF opublikowały całosezonowy raport o przemocy online i groźbach kierowanych do tenisistek. Wnioski oparto na danych z Threat Matrix – usługi stworzonej przez Signify Group, łączącej monitoring AI z analizą prowadzoną przez ludzi.
Między styczniem a grudniem 2024 roku Threat Matrix zidentyfikował około 8 000 postów i komentarzy z 4 200 kont, które były obraźliwe, agresywne lub zawierające groźby.
W tym samym okresie 458 zawodniczek było celem bezpośredniej przemocy lub gróźb. Pięć zawodniczek otrzymało 26% całej zidentyfikowanej przemocy, a 97 najbardziej aktywnych kont odpowiadało za 23% wszystkich wykrytych przypadków.
Te liczby pokazują coś ważnego: poczucie, że “wszyscy mnie nienawidzą”, potrafi być psychologicznie przytłaczające, nawet gdy duża część przemocy pochodzi od stosunkowo niewielkiej liczby bardzo aktywnych kont. Ale dla osoby, która otrzymuje te wiadomości, statystyki nie łagodzą skutków. Układ nerwowy nie liczy procentów. Reaguje na zagrożenie.
Rola zakładów bukmacherskich
Jednym z najbardziej niepokojących wniosków raportu WTA i ITF jest powiązanie przemocy z hazardem.
Według podsumowania raportu przygotowanego przez ITF, wściekli hazardziści odpowiadali za 40% całej wykrytej przemocy w publicznych mediach społecznościowych. W przypadku przemocy bezpośredniej – prywatnych wiadomości, e-maili czy innej ukierunkowanej komunikacji – odsetek był jeszcze wyższy: 77% zgłoszonej przez zawodniczki bezpośredniej przemocy pochodziło od wściekłych hazardzistów.
Oznacza to, że wiele zawodniczek jest atakowanych nie dlatego, że po prostu miały słaby dzień na korcie. Są atakowane, bo ktoś potraktował ich ciało, koncentrację, wynik i karierę jako część transakcji finansowej.
Tenis jest szczególnie podatny na tę dynamikę. Zakłady nie ograniczają się do końcowego wyniku meczu. Można obstawiać sety, gemy, a nawet pojedyncze punkty. Przegrany gem serwisowy, podwójny błąd serwisowy czy niewykorzystana szansa na przełamanie mogą wywołać natychmiastową furię u kogoś, kto właśnie stracił pieniądze.
Dla obstawiającego to może być “zły zakład”. Dla zawodniczki może to oznaczać groźbę śmierci w skrzynce odbiorczej.
“Jesteśmy ludźmi”: Caroline Garcia zabiera głos
W 2024 roku Caroline Garcia stała się jednym z najbardziej widocznych głosów sprzeciwu wobec tego zjawiska. Po odpadnięciu w pierwszej rundzie US Open pokazała przykłady obraźliwych wiadomości, które otrzymała, i określiła tę przemoc jako głęboko szkodliwą.
BBC Sport podało, że Garcia otrzymała “setki” wiadomości po ostatnich porażkach, w tym groźby kierowane wobec jej rodziny. W swoim wpisie napisała:
Może wam się wydaje, że to nas nie boli. Ale boli. Jesteśmy ludźmi.
Wskazała też na “niezdrowy hazard” jako jedną z sił nasilających przemoc, jakiej doświadczają tenisistki w internecie.
Najsilniejszą częścią wypowiedzi Garcii była jej prostota. Sportowcy nie są awatarami w aplikacji bukmacherskiej. Nie są fikcyjnymi postaciami w grze. Są ludźmi, którzy wykonują swoją pracę pod presją, a potem wracają do tego samego telefonu, którego używa reszta z nas.
Sloane Stephens: “To się nigdy nie skończyło”
Sloane Stephens, mistrzyni US Open z 2017 roku, również publicznie mówiła o skali przemocy online, jakiej doświadcza.
Po porażce na US Open w 2021 roku Stephens powiedziała, że otrzymała ponad 2000 obraźliwych i pełnych złości wiadomości. Część miała charakter rasistowski. Część zawierała groźby. Opisała to doświadczenie jako “wyczerpujące i niekończące się”.
Podczas French Open w 2023 roku Stephens powiedziała, że rasistowska przemoc online towarzyszy jej przez całą karierę:
To się nigdy nie skończyło. Jeśli już, to tylko się nasiliło.
Jej doświadczenie pokazuje też, dlaczego proste filtry słów kluczowych nie wystarczają. Osoby stosujące przemoc zmieniają pisownię, używają symboli, dodają spacje albo przechodzą na inny język, żeby ominąć wykrywanie. Problem nie tkwi w pojedynczym słowie. Tkwi w kontekście, intencji, powtarzalności i skali.
Dlaczego “po prostu nie czytaj komentarzy” nie jest realnym rozwiązaniem
Jedną z najczęstszych odpowiedzi na przemoc online jest: “po prostu nie czytaj komentarzy”.
Brzmi to praktycznie. Ale w rzeczywistości często jest to nierealne.
Dla współczesnych sportowców media społecznościowe są częścią życia zawodowego. To tam komunikują się z fanami, sponsorami, mediami i szerszą społecznością. To tam ogłaszają kontuzje, świętują zwycięstwa, promują kampanie i budują swój publiczny wizerunek. Dla niżej sklasyfikowanych zawodniczek widoczność w sieci może być też kluczowa dla pozyskania wsparcia i sponsoringu.
Oczekiwanie, że sportowcy znikną z internetu, żeby się chronić, przenosi ciężar odpowiedzialności na osobę, która jest atakowana.
To jak powiedzenie: “jeśli nie chcesz, żeby cię skrzywdzono, nie wychodź z domu”.
Psychologiczny koszt cyfrowej przemocy
Z perspektywy zdrowia psychicznego przemoc online nie jest “wirtualna” w swoim emocjonalnym wpływie. Mózg i ciało reagują na zagrożenie niezależnie od tego, czy dzieje się ono twarzą w twarz, czy przez ekran.
Powtarzająca się ekspozycja na groźby, upokorzenie, przemoc o charakterze seksualnym i rasistowskie obelgi może nasilać stres, zaburzać sen, zwiększać lęk i wpływać na koncentrację. Dla sportowców ma to szczególny koszt. Oczekuje się od nich występów pod presją, szybkiej regeneracji i precyzyjnej uwagi – a tuż po meczu mogą być wystawieni na wiadomości uruchamiające zupełnie odwrotne systemy: czujność, strach, wstyd i przeciążenie emocjonalne.
Komentarze nie zostają “pod postem”. Wchodzą do ciała. Wchodzą do snu. Wchodzą do treningu. Wchodzą w relację, jaką sportowiec ma z własną pracą.
Od moderacji do prewencji
Tradycyjna moderacja często przychodzi za późno. Komentarz zostaje opublikowany. Ktoś go czyta. Ktoś go zgłasza. Może platforma zareaguje.
Ale szkoda psychologiczna mogła już nastąpić w ciągu pierwszych kilku sekund.
Dlatego liczą się narzędzia prewencyjne: takie, które potrafią wykryć toksyczność, wrogą intencję i szkodliwy kontekst, zanim adresat będzie musiał przeczytać i przetworzyć wiadomość.
To jest kierunek, który stoi za Zenfeed.
Zenfeed nie jest narzędziem przeciwko krytyce. Krytyka jest częścią życia publicznego, dziennikarstwa, sportu i debaty. Komentarz w stylu “dzisiaj nie zagrała dobrze” to nie to samo, co “mam nadzieję, że umrzesz” czy “skrzywdzę twoją rodzinę”.
Między krytyką a przemocą jest zasadnicza różnica.
Zenfeed powstał, żeby chronić przestrzeń psychiczną osób wystawionych na toksyczne komentarze – sportowców, twórców, aktywistów, ekspertów i każdego, kto publicznie komunikuje się w internecie. Jego celem jest filtrowanie pełnych nienawiści lub przemocy komentarzy, zanim dana osoba będzie musiała je zobaczyć i udźwignąć ich emocjonalny ciężar.
Nie zastępuje to odpowiedzialności platform, organizacji sportowych, firm bukmacherskich czy organów ścigania. Ale narzędzia ochronne mogą stać się częścią codziennej cyfrowej higieny.
To nie jest kwestia “przewrażliwienia” sportowców
Warto powiedzieć to jasno: jeśli ktoś czuje się zestresowany, niespokojny lub wyczerpany po otrzymaniu setek obraźliwych wiadomości, nie oznacza to, że jest słaby.
Oznacza to, że jest człowiekiem.
Zawodowi sportowcy potrafią radzić sobie z presją, dyscypliną, kontuzją, rywalizacją i porażką. Ale nikt nie powinien musieć traktować gróźb śmierci i przemocy seksualnej jako rutynowej części kariery.
Normalizowanie takiej przemocy jest niebezpieczne, bo przesuwa granicę tego, co społeczeństwo uznaje za akceptowalne. Jeśli zaakceptujemy to wobec sportowców, możemy niedługo zaakceptować to wobec dziennikarzy, lekarzy, nauczycieli, aktywistów, twórców i zwykłych użytkowników internetu.
Co możemy zrobić?
Po pierwsze, możemy przestać bagatelizować problem. “To tylko internet” nie jest neutralnym zdaniem. Lekceważy realną szkodę psychologiczną.
Po drugie, możemy przestać nagradzać przemoc uwagą. Wrogie komentarze często zyskują widoczność, bo wywołują reakcje – oburzenie, odpowiedzi, zrzuty ekranu, udostępnienia. Platformy społecznościowe nagradzają intensywność emocjonalną, a złość jest jedną z najbardziej angażujących emocji w sieci.
Po trzecie, możemy domagać się odpowiedzialności od branż, które zarabiają na uwadze i ryzyku – w tym platform społecznościowych i branży bukmacherskiej.
Po czwarte, możemy budować i wykorzystywać narzędzia ochronne, które nie zmuszają ludzi do wyboru między widocznością a zdrowiem psychicznym.
Sportowcy nie powinni musieć znikać z internetu, żeby czuć się bezpiecznie. Internet powinien stać się miejscem, w którym bezpieczeństwo psychiczne jest traktowane poważnie.
Na koniec
Historie zawodniczek WTA pokazują coś większego niż problem samego tenisa. Pokazują, jak szybko cyfrowa frustracja może zamienić się w przemoc, gdy media społecznościowe, kultura hazardu, anonimowość i słaba moderacja wzajemnie się wzmacniają.
Ale pokazują też, że zmiana jest możliwa.
Gdy organizacje tenisowe wdrażają ochronę opartą na AI, gdy zawodniczki publicznie mówią o tym, czego doświadczają, i gdy powstają narzędzia takie jak Zenfeed, żeby chronić ludzi zanim dosięgnie ich krzywda, zmierzamy w stronę innej przestrzeni online.
Zaprojektowanej z większą odpowiedzialnością. Z większą ochroną. I z większą świadomością, że za każdym ekranem zawsze jest człowiek.
To jest też powód, dla którego sekcje komentarzy w ogóle stają się toksyczne, i dlaczego prewencyjny, uwzględniający kontekst filtr – a nie lista słów kluczowych – jest tym, co pozwala wyłapać skoordynowane, masowe fale przemocy, zanim ktoś będzie musiał je przeczytać.
Źródła
- WTA. „WTA and ITF publish season-wide online abuse and threat report.”
- ITF. „WTA, ITF urge gambling industry to address sports betting-linked abuse.”
- BBC Sport. Sam Drury. „‘We are humans’ — Garcia calls out ‘damaging’ online abuse.”
- ESPN. D’Arcy Maine. „Caroline Garcia details online abuse after US Open exit, cites ‘unhealthy betting’.”
- AP News. Howard Fendrich. „French Open hopes AI can help tennis players block death threats, other social media hate.”
- ESPN. „Sloane Stephens calls harassing messages after US Open loss ‘exhausting and never ending’.”
- WTA. „Tennis governing bodies launch service to combat online abuse.”