Po fali nienawiści, o której pisałem dwa tygodnie temu, zrobiłem coś, co część znajomych mi odradzała: zaprosiłem hejterów na transmisję na żywo, żeby zadali mi pytania osobiście. Pod samym zaproszeniem hejt wrócił – na poziomie nieodróżnialnym od oryginalnego filmu. Na transmisji nie pojawił się żaden z autorów gróźb i wyzwisk. Przyszli za to ci, którzy mnie bronili. Część ich wcześniejszych komentarzy ZenFeed również ukrył – i uważam, że słusznie.
Pomysł
Film z 1 października zebrał blisko 5000 komentarzy. 56% z nich należało ukryć lub skasować ze względu na wysoki poziom toksyczności – wśród nich 186 gróźb karalnych. Zamiast zbyć to stwierdzeniem, że „internet tak ma”, zaproponowałem coś konkretnego: live Q&A, na którym odpowiem na pytania – także tych, którzy pisali najgorsze rzeczy. Zapowiedziałem to 10 października na Facebooku i Instagramie, z linkiem do transmisji na YouTube zaplanowanej na poniedziałek na 20:00. Tuż przed transmisją opublikowałem jeszcze przypomnienie.
Zapowiedź zebrała tyle hejtu, co oryginał
Pod postem zapowiadającym transmisję na Facebooku pojawiło się 68 komentarzy ze średnią toksycznością 52,6/100. 57% z nich należało ukryć lub skasować ze względu na wysoki poziom toksyczności. To praktycznie te same wartości, co pod oryginalnym filmem na tej samej platformie (62,7/100 i 61% ukrytych lub skasowanych).
| Treść | Platforma | Komentarze | Śr. toksyczność (0–100) | Ukryte lub skasowane |
|---|---|---|---|---|
| Film oryginalny (1.10) | 3528 | 62,7 | 61% | |
| Film oryginalny (1.10) | YouTube | 197 | 41,7 | 23% |
| Zapowiedź live (10.10) | 68 | 52,6 | 57% | |
| Live – czat na żywo (12.10) | YouTube | 158 | 8,7 | 0% |
| Live – komentarze po transmisji (12.10) | YouTube | 39 | 16,6 | 3% |
Na czacie transmisji średnia toksyczność spadła do 8,7, a ZenFeed nie skasował ani jednego komentarza. Najprostsze wyjaśnienie: ci, którzy wcześniej pisali najgorsze rzeczy, wiedzieli, że odpowiem im na żywo, więc pisali grzeczniej. Sprawdziłem to konto po koncie. To wyjaśnienie się nie potwierdziło.
Sprawdziłem, kto przyszedł
Wybrałem wszystkich autorów komentarzy na YouTube sprzed transmisji, których wypowiedzi system ocenił na 80 punktów toksyczności lub więcej. W tym paśmie nie ma już zwykłej krytyki – są groźby i wyzwiska. Kilka przykładów (wulgaryzmy ocenzurowane):
„Szkoda że cię nie przejechał.” – 95 pkt
„Wywieźć w postronne miejsce i tak wj***ć żeby go rodzina nie poznala, już nigdy by nikomu na auto nie właził.” – 95 pkt
„Typie, ty nie jesteś policja. (…) kierowca winien mieć prawo wypć ci z kapcia w pę żebyś się nogami nakrył, cu pny, społeczniaczku j***y.” – 98 pkt
„jak bys tak skoczyl na moja maske to by byl twoj ostatni skok” – 95 pkt
Takich kont było 111. Sprawdziłem, ile z nich napisało cokolwiek na czacie transmisji.
Szerzej: spośród 62 osób piszących na czacie 8 komentowało wcześniej na YouTube filmy o tym zdarzeniu. Tylko 2 z nich znalazły się wśród 111 autorów najgorszych komentarzy.
Czat nie był przy tym idealnie sterylny. 7 ze 158 wiadomości przekroczyło 70 punktów – głównie dygresje jednej osoby o Ukraińcach i o „polskich kierowcach” – ale żadna nie dotyczyła mnie i żadna nie przekroczyła 80.
Przyszli obrońcy. Ich komentarze też zniknęły
Na czat przyszły też cztery osoby, które pod filmami o tej sprawie pisały ostro (70–88 pkt). Żadna z nich mnie nie zaatakowała – atakowały kierowcę, jego obrońców albo instytucje, które ich zdaniem zawiodły:
- Pod oryginalnym filmem: „Rowerzysta wzorowo mu powiedział. (…) w przypadku zuchwałego wjechania w pieszego pojazd od razu przepada na skarb Państwa” (70 pkt) i „Wystarczy narzędzie zbrodni ;)” (85 pkt). Na czacie: „Mamy wyjątkowo bezczelnych kierowców – trzeba ich cywilizować.” (10 pkt).
- Pod oryginalnym filmem, o kierowcy: „Co trzeba mieć w głowie? PUSTKĘ :)” (75 pkt), a o jego obrońcach: „Samochodziarze dumnie ruszyli na pomoc piratowi drogowemu” (75 pkt). Na czacie: „powodzenia mistrzu” (0 pkt).
- Pod oryginalnym filmem: „(…) powinno rekwirować się auto (…) utrata prawa jazdy i pierdzenie w pasiaki na rok czasu” (75 pkt). Na czacie: „Ja Ci wierzę” (0 pkt).
- Pod drugim filmem o tym zdarzeniu: „Raczej »zwrócili uwagę« – norma w tej patologicznej instytucji.” (88 pkt). Na czacie: 👍👍👍👍👍👍👍 (0 pkt).
Trzy z tych komentarzy – ocenione na 75, 85 i 88 punktów – ZenFeed ukrył automatycznie. Pod moim własnym filmem system schował wypowiedzi ludzi, którzy stawali w mojej obronie.
To nie jest anegdota z jednego profilu. Badacze, którzy przeanalizowali ponad sto społeczności z mową nienawiści na Reddicie, zauważyli to samo: komentarze stające w obronie atakowanych były mniej toksyczne niż sama mowa nienawiści, ale prawie dwa razy bardziej toksyczne niż reszta dyskusji (Hickey i wsp., 2026).
System nie wie, po czyjej stronie stoisz. I dobrze
Ocena toksyczności dotyczy języka, nie intencji. Klasyfikator nie odróżnia „rekwirować auto” napisanego w obronie autora od tego samego zdania napisanego przeciwko niemu. Widzi agresywny komentarz – i tyle.
Można to uznać za wadę. Uważamy, że to słuszne założenie – z trzech powodów.
Agresja eskaluje niezależnie od tego, po czyjej stronie stoi. Wezwanie do konfiskaty auta czy więzienia dla kierowcy jest dla drugiej strony sporu zaproszeniem do odwetu. Pod postem z ponad milionem wyświetleń taka wymiana szybko zamienia się w to, co widziałem 1 października.
Moderacja, która rozróżnia „swoich” i „obcych”, przestaje być moderacją. Staje się cenzurą jednej strony. Właściciel profilu nie powinien być sędzią we własnej sprawie, a system przepuszczający brutalny język tylko dlatego, że popiera właściciela, robiłby z niego właśnie takiego sędziego.
Kto chce mnie bronić, może to zrobić bez agresji. Najlepszy dowód dały te same cztery osoby: na czacie transmisji powiedziały to samo – spokojnie, bez gróźb pod adresem kierowcy, i nic nie straciły na sile.
Hejterzy unikają kontaktu
To pojedynczy przypadek, a nie badanie na reprezentatywnej próbie. Trudno jednak nie zauważyć prawidłowości. Pod postem, gdzie można napisać cokolwiek i zniknąć, 111 osób pisało groźby i wyzwiska. Na transmisji, gdzie po drugiej stronie był człowiek, który mógł odpowiedzieć w tej samej minucie, nie pojawiła się żadna z nich.
A to nie była żadna konfrontacja. Nikt nie musiał pokazywać twarzy ani podpisywać się nazwiskiem – wystarczyło napisać na czacie, który czytałem na bieżąco. Minimum kontaktu, wciąż przez ekran. To wystarczyło, żeby zniknęli.
Pasuje to do eksperymentu Lapidot-Lefler i Baraka (2012). Sprawdzili oni, co najsilniej napędza agresję w rozmowach online: anonimowość, niewidzialność czy brak kontaktu wzrokowego. Najważniejszy okazał się brak kontaktu wzrokowego – ważniejszy niż anonimowość.
Nie znaczy to, że internet robi z ludzi agresorów. Bor i Petersen (2022) w ośmiu badaniach w kilku krajach pokazali, że ludzie wrodzy w sieci są mniej więcej tak samo wrodzy poza nią – w sieci po prostu lepiej ich widać. Moje dane tego nie podważają: hejterzy nie złagodnieli na żywo. Po prostu nie przyszli.
Myślę, że to dobra wiadomość dla każdego, kogo zalała fala hejtu: ludzie, którzy piszą najgorsze rzeczy, rzadko są gotowi powtórzyć je komuś, kto patrzy. Nie łagodnieją przy kontakcie – po prostu go unikają.
Źródła
- Bor, A., & Petersen, M. B. (2022). The psychology of online political hostility: A comprehensive, cross-national test of the mismatch hypothesis. American Political Science Review, 116(1), 1–18.
- Hickey, D., Schmitz, M., Fessler, D. M. T., Smaldino, P. E., Lerman, K., Murić, G., & Burghardt, K. (2026). Assessing how hate, counterspeech, and toxicity affect hate group newcomers. Proceedings of the International AAAI Conference on Web and Social Media, 20(1), 1007–1026.
- Lapidot-Lefler, N., & Barak, A. (2012). Effects of anonymity, invisibility, and lack of eye-contact on toxic online disinhibition. Computers in Human Behavior, 28(2), 434–443.